Wolę nie wspominać, z czym (nie)pewnym mężczyznom kojarzy się słowo "myszka". A dla mnie to po prostu wybujałe, męskie akcesorium, które ordynarnie przelecę z góry na dół wykazując tendencję, że co niektórym wydaje się, iż większe znaczy lepsze. W to akurat śmiem powątpiewać. I choć rozmiar ma znaczenie, dużo większą uwagę przykuwam do ułożenia myszki w dłoni, delikatności podczas przyciskania i precyzji, której ewentualna soczystość nie płynie tylko z wnętrza, lecz także ze sposobu prowadzenia głaskanego gryzonia. Osobiście preferuję trafiające w moje potrzeby poruszanie myszki palcami. [...]